W 2005 roku ukazało się jedno z moich ulubionych wydawnictw black metalowych, krótka i niepozorna EP nagrana przez kultowy akt z Niemiec, Bilskirnir, dumnie nosząca nazwę Hyperborea. Widar, stojący za tym projektem, już na wielu wydawnictwach udowadniał nam swój geniusz muzyczny, jak na np. Wotansvolk, Wotan Redivivus i Ahnenerbe. Ale tutaj przeszedł, moim zdaniem, samego siebie. Udało mu się skoncentrować i zamknąć ducha black metalu w niecałych 20 minutach, bez żadnego wydziwiania i stawania na głowie, jedyne co wystarczyło to gitara i pełne gniewu wokale.
Kompozycje 3 piosenek na tej EP głównie idą średnimi tempami, pokrytymi szronem i mrozem północnej krainy, o której już wielu śpiewało i próbowało wywołać jej ducha. Ale to właśnie Widarowi udało się tego dokonać najlepiej. Nie ma momentu, gdzie gitary i te specyficznie przeszywające wokale, jak spadające sople lodu ze stropu, nie chwytają za serce swą triumfalnością i emocjami. Jest to dzieło piękne i choć wiele zespołów gra bądź stara się grać w takim stylu, Bilskirnir robi to lepiej niż idealnie.
Wszystko jest niby takie proste i łopatologiczne, nawet sama okładka, która przedstawia po prostu górzysty las spowity śniegiem. Ale właśnie w tej prostocie leży coś, co sprawia, że pomimo iż te 3 utwory przemijają tak szybko jak nasze życie, to za każdym jednym odsłuchem jesteśmy coraz bardziej głodni tych brzmień i klikamy odtwórz ponownie. A jako iż ostatnio polska zima obdarzyła nas sowicie śniegiem, to Hyperborea trafia do naszych uszu jeszcze dosadniej. Patrząc się na horyzonty pokryte śniegiem i słuchając tej EP-ki, możemy się prawie że przenieść do tytułowej Hyperborei.
A chyba każdy tak ma, że jeśli muzyka jest w stanie tak silnie nas przenieść w inny wyimaginowany świat, to sprawia to, że darzymy taką sztukę o wiele bardziej niż inne rzeczy, których słuchamy na co dzień. I tak właśnie ja mam z tym wydawnictwem Bilskirnir, wracam często i jak już wracam, to katuję bardzo długo, bo nie jestem w stanie się nacieszyć. Polecam każdemu, kto jeszcze nie zna tego zespołu, a w szczególności tego wydawnictwa. Znajdziecie tutaj monumentalnie zimny i rozdzierający black metal, ale nie przez jego opętaną szybkość, nie. Bardziej przez riffy wykute wręcz z chirurgiczną precyzją, tak żeby trafiały prosto w nasze skute lodem serca.