W dobie internetu, każdy może sobie w sposób banalnie prosty wyszukać kto jest odpowiedzialny za tak ohydny i hipnotyzujący projekt. Pisząc o debiutanckim albumie, trzeba zaznaczyć, że Ohyda ma na koncie trzy EP-ki i na pewno nie jest całkowicie anonimowa w pewnych kręgach.
Osiem utworów, 32 minuty prawdziwego Black Metalu, w tym momencie można zamknąć temat i skupić się na prozie życia codziennego. Wszystko tutaj się zgadza, jest mrocznie, prosto, momentami klimatycznie i ohydnie (słowo klucz). „Zbezczeszczone świętości” to materiał, który wyciąga swoją trupią i śmierdzącą zgnilizną dłoń i pokazuje środkowy palec wszelkim modnisiom, podpinaczom i karierowiczom, którzy próbują lub podejmowali takie próby wcześniej, podłączyć się pod nurt prawdziwego black metalu, widząc w tym swoją szansę na zaistnienie i ugranie coś dla siebie.
Ohyda hołduje black metalowi jaki wypłynął ze Skandynawii w latach 90-tych ubiegłego wieku i robi to w sposób iście perfekcyjny. Na pierwszy plan wysuwają się partie wokalne Necheshetriona, które są odrzucające, obrzydliwe, opętane i momentami irytujące. Czy jednak kogoś to powinno dziwić i zastanawiać? To jest Black Metal i Ohyda ten gatunek przedstawia w sposób należyty i stawia na prosty przekaz. Utwory są proste, aczkolwiek chwytliwe, wciągające i absorbujące uwagę słuchacza. Ogromny plus za liryki w języku polskim. Jeżeli ktoś ma uwagi co do wokali, to najzwyczajniej w świecie zabłądził i omyłkowo przekroczył zakazaną dla niego granicę.
Ohydny jest ten album, ohydnie i cudownie zarazem mi się go słucha i wracam do niego któryś już raz i wracał będę często. Zapomnij drogi słuchaczu o pięknie, świetle dnia codziennego. „Zbezczeszczone świętości” przenosi nas do świata degradacji i upadku wszelkich moralności. Doskonałym zabiegiem są pojawiające się co jakiś czas partie klawiszy, wywołujące ciary na całym ciele, użyte w stopniu idealnym i wstawione dokładnie tam gdzie być powinny. Ohyda jest czarno-biała, ale wyrazista i to bardzo. Doskonały debiut, zaleca się sięgnięcie do portfela i obranie kierunku o nazwie „Wolfspell Records”.
Wydawca Wolfspell Records (2025)
Spectral Projection Unit / No. 1994